Telefon #1 (22) 621 26 90
Telefon #2 +48 533 318 607
PL EN
Nike

Jeden dzień z życia biegacza na obozie sportowym

Zdecydowanie ostatnio bardzo popularne stało się bieganie. Wszędzie i o każdej porze można spotkać biegacza bądź biegaczkę. Czasami też biegają parami, małymi bądź dużymi grupami. Szybciej lub wolniej, ale biegną mimo warunków atmosferycznych czy innych, własnych przeszkód jak czas, chęci i profesjonalny sprzęt sportowy.
Nie trzeba wiele, by biegać. Z tych trzech wymienionych czynników najważniejsze są właśnie chęci, a reszta jest mniej niezbędna.
Oprócz biegania w wolnym czasie można też podporządkować czas bieganiu. Tłumacząc – poświęcić swój czas treningom. Takie szaleństwo najlepiej wychodzi na specjalnym zaplanowanym wcześniej miejscu i czasie czyli obozie biegowym. O co w nim chodzi (a raczej biega;))? Możecie się dowiedzieć z mojej relacji jednego takiego dnia obozowego.
„Królewna biegania wraca do zamku” czyli biegowa wycieczka na Chojnik ;)
Obóz biegowy trwa zazwyczaj od 10 do nawet półtora miesiąca w przypadku profesjonalnych biegaczy. Każdy dzień jest zaplanowany, choć czasem potrzebna jest modyfikacja ze względy na warunki atmosferyczne, szczególnie w wysokich górach.
Moje zgrupowanie odbywało się w Borowicach – niewielkiej wsi oddalonej 4km od Karpacza i położonej na wysokości ok. 680m n.p.m.


Cisza, spokój, bez rozrywek (jeden mały sklep i kawiarnia hotelowa) brak zasięgu oraz wiele tras biegowych i szlaków górskich stwarza idealne warunki do trenowania.
Trzeciego dnia obozu miałam zaplanowaną wycieczkę w ramach pierwszego treningu. Wcześniej jednak pobudka o 7:00. Chwila na ogarnięcie się i wyjście na rozruch o 7:15. Oczywiście biegowy :) Jak nazwa wskazuje trzeba się rozruszać, więc wystarczy 3-6km wolnego truchtu oraz  10’ rozciągania. Wtedy obudzeni oraz rozruszani możemy iść pod prysznic i  na śniadanie o 8:00.
Później jest chwila czasu wolnego do pierwszego treningu. Trwa ona zależnie od rodzaju i objętości pierwszego, głównego treningu. Marszobieg na Śnieżkę – wyjście już o 9:00. Akcenty tempowe, bieg ciągły – wyjście o 10:30. Dziś bieg na Chojnik i początek treningu o 10:00, więc można spokojnie nastawić się i przygotować na trening.



Chwila rozciągania się na schodach i ruszam z hotelu do zamku :)
Pogoda dopisuje – ok. -2 stopnie C i lekki śnieżek. Trasa to 10km w jedną stronę przez las i okoliczne wsie. Cały czas jest albo z górki albo pod górkę, więc nie ma łatwo, ale takie są uroki gór :)
Pewnie niektórzy myślą, że z górki to świetny bieg, ale ja tak naprawdę wolę wbiegać niż zbiegać. Bieg na wzniesienie, nawet bardzo powolny, daje niesamowitą mocną motywację do walki z samym sobą oraz bólem, a tętno 160HR mimo tempa 6min./km i powyżej. Z górki można „lecieć” nawet poniżej 4min./km nie czując zmęczenia z tętnem 120-115HR, ale trasy górskie są często nierówne i niebezpieczne. Dodatkowo śnieg na drodze, więc może być ślisko. Szkoda nóg, dlatego lepiej zbiegać ostrożnie.
Całość zajęła mi 1h10’, więc jak na moje 10km, to bardzo wolno, ale wysiłek jest jak na 18km, a jeszcze droga powrotna :)

Najlepsze w górskich trasach są widoki. Zapomina się wtedy o całym trudzie treningu i po prostu podziwia się piękno gór. Czasem można tez spotkać na trasie dodatkowe atrakcje. W środku mojej trasy był to mały wodospad.
Powrót zajął mi identyczny czas (więc na trasie jest tyle samo z górki, co pod górkę). Całość – 2h20’+ 20’ porządnego rozciągania, prysznic i obiad o 13:30.
Po obiedzie obowiązkowo drzemka. Organizm musi odpoczywać przy dużej intensywności, a w górach śpi się jak nigdzie indziej – zasypiam w 10s :)
16:30 to czas na.. drugi trening oczywiście. Zazwyczaj jest on mniej objętościowy niż pierwszy, główny. Wystarczy 6-10km i sprawność na płotkach, ćwiczenia stabilizacyjne lub ćwiczenia wzmacniające z piłką lekarską. Dziś było to 7km i 50’ ćwiczeń: rozciągających, wzmacniających i stabilizacji.

Po ciężkich akcentach treningowych, można drugi trening zamienić na odnowę biologiczną. Akurat w Hotelu była sauna, ale jeśli ktoś woli więcej atrakcji, to wystarczy się wybrać do pobliskiego Karpacza. Tam w Hotelu Gołębiewskim jest niesamowity Aqua Park z basenami, solankami, saunami i innymi wodnymi, relaksującymi atrakcjami.

Podsumowując dzień – ponad 30km biegu podzielone na 3 akcenty w tym jeden główny (20km do Zamku) i ok. 90minut ćwiczeń i rozciągania. A to dopiero początek obozu!
Jeśli naprawdę kochasz bieganie i chciałbyś zwiększać swoją biegową formę, może warto zainwestować trochę czasu i pieniędzy na obóz sportowy. Takie 10- 14 dni w innym klimacie, to nie tylko poprawa formy po zaaplikowaniu organizmowi dużej dawki biegania i ćwiczeń, ale też oderwanie się od codziennych spraw, odpoczynek dla ducha. A po powrocie z obozu można szukać startów do poprawiania rekordów życiowych i osiągania biegowych celów. Tego Wam życzę! :)

Iza Z. z FORPRO Team